sobota, 15 grudnia 2018

Trening w ciąży | jak ćwiczy leniwiec?

Jestem absolutnie za tym żeby w ciąży ćwiczyć, jeśli oczywiście nie ma żadnych przeciwskazań. Jestem też za tym, że ruch w ciąży przynosi same korzyści, jeśli oczywiście jest wykonywany i dobierany rozsądnie. No i jestem też za tym, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. W ciąży nie ćwiczę żeby mieć formę, ale żeby czuć się dobrze, żeby rodziło mi się lepiej, może szybciej i żeby po porodzie było mi troszkę lżej i łatwiej dojść do siebie. Nie mam kosmicznych oczekiwań, chcę po prostu czuć się dobrze sama ze sobą i dbać o moje zdrowie psychiczne, które od zawsze niesamowicie powiązane jest z aktywnością fizyczną, ilością ruchu i sportu w moim życiu. Endorfiny to klucz do wszystkiego!
Dostaję od Was bardzo dużo pytań na temat tego jak ćwiczę, gdzie ćwiczę, jak często, rano, wieczorem, sama, z kimś, z obciążeniem, bez, czy jeżdżę na rowerku, czy robię rozgrzewkę na stepperze.
Zacznijmy od tego, że moje oczekiwania boleśnie rozminęły się z tym co zastałam. Wyobrażałam sobie siebie jako super fit mamuśkę, zdrowa dieta, siłownia, zajęcia dla brzuchatek, poranny streching, joga, wszystko dla dziecka, zielone koktajle, soczki, sałateczki... Taaaak! Jak zaczęła się moja przygoda z ciążą doskonale już wiecie, nie będę się powtarzać. Napiszę tylko, że nie na to się umawialiśmy, zupełnie nie na to! Nie było treningów, siłowni, nie było zdrowo, w ruchu, aktywnie i pozytywnie. Nieeee, o nieeee. Pierwsze trzynaście tygodni ciąży spędziłam... trwając, wegetując, prosząc o wybaczenie i modląc się o przyjście II trymestru. O wysiłku nie było mowy, nie miałam nawet ochoty myśleć o tym żeby się ruszać. A pracę mam aktywną, prowadzę zajęcia na basenie, z czego znaczną większość będąc w wodzie, co samo w sobie jest jakimś tam ruchem. W soboty i niedziele spędzam na basenie po 10-12 godzin, więc na brak pozasportowej aktywności narzekać nie mogę. Na siłownię i na zajęcia wróciłam jednak gdzieś w okolicach 17 tygodnia, wcześniej to była walka z samą sobą, lenistwem, niemocą i mdłościami. Starałam się chodzić na długie spacery, to jedyne co mi wychodziło, posiadanie psa bardzo skutecznie motywuje do takiego typu aktywności.

No ok, ale najbardziej ciekawi Was przecież ta siłownia, więc do sedna. Jak już wywlekłam sama siebie z domu to jedyne na co byłam skłonna namówić samą siebie, były zajęcia dla brzuchatek. Wiecie, taka długa przerwa od treningów, ciąża, brak kondycji to wszystko zsumowało się i idąc na siłownię czułam się jak totalny świeżak, jakbym szła tam pierwszy raz i nie wiedziała co z czym i jak. Zajęcia wydawały się zatem najbezpieczniejszą opcją. Prowadzącą mamy kapitalną, trener i fizjoterapeuta w jednym uważam za najlepsze co może dostać ciężarna kobieta w pakiecie. Aktualnie trochę się rozruszałam, lubię sobie pojeździć na rowerze(stacjonarnym oczywiście), pochodzić na stepperku, a i jakiś mini ciężar też czasem wpadnie, wszystko z umiarem i bez ciśnienia. Nie będę Wam dokładnie opisywała jak wyglądają moje treningi, musicie mi wybaczyć, ale uważam, że takie kwestie powinno się dobierać indywidualnie. Ćwiczenia, które idealnie sprawdzą się u mnie, innym mogą zaszkodzić... Dodatkowo totalnie nie czuję się kompetentna żeby komuś doradzać. Sama uczę się swojego ciała, możliwości, zakresów od nowa. Ćwiczenia dobieram inne niż zawsze, rezygnuję z ciężarów na koszt gum, albo ilości i jakości. Ćwiczę bardziej żeby się rozruszać, rozluźnić, wzmocnić. Czasem udaje mi się rozwinąć rano w domu matę do jogi, czasami udaje mi się porozciągać. Wszystko to jest bardzo zależne od tego jak się czuję, ile mam energii i jaki mam humor. Nie robię nic na siłę, niby wcześniej też nie robiłam, ale teraz jest jakoś inaczej...

Jeśli macie możliwość skorzystania z usług trenera, który zna się na pracy z kobietami w ciąży to jak najbardziej polecam. Jeśli nie czujecie się na siłach żeby samodzielnie ćwiczyć, układać trening i decydować co Wam zaszkodzi a co nie, odradzam siłownię. Jest tyle innych form ruchu! Przede wszystkim spacery, basen, zajęcia zorganizowane przeznaczone specjalnie dla ciężarnych. No a basen to fantastyczna opcja nie tylko dla ciężarnych, można się zawsze wybrać całą rodziną i połączyć aktywność ze wspólnym spędzaniem czasu. No i muszę to napisać - dobrze jest przed rozpoczęciem jakiejkolwiek aktywności porozmawiać ze swoim lekarzem prowadzącym, spytać czy nie ma żadnych przeciwskazań,  wskazówek, rad, poprosić o pisemne pozwolenie (na niektórych zajęciach jest wymagane).
Ciąża to nie okres na robienie formy życia, rozpoczynanie nowych, wymyślnych aktywności, forsowania się czy realizowania ambitnych sportowych założeń. Sama po sobie wiem, że bez tej aktywności zbzikowałabym do reszty, obrosła w tłuszcz, była ociężała i sztywna jak kłoda. Trzeba więc gdzieś znaleźć złoty środek i znaleźć sposób żeby było jak najwięcej korzyści, a jak najmniej strat. Żeby ciągle na pierwszym miejscu był mały bąbel, który rośnie w brzuchu, jego dobro i bezpieczeństwo, ale żeby o swoim dobrym samopoczuciu, uśmiechu, endorfinach, spełnieniu i satysfakcji nie zapominać. Mam nadzieję, że mimo, że nie dałam Wam gotowych rozwiązań, konkretnych ćwiczeń i rozwiązań, to post coś Wam rozjaśnił.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz